piątek, 28 listopada 2014

Roz.01.

                           
                                 "Ready to Run"


"Uciekam ktoś mnie cały czas goni nic nie widzę jest mgła boję się nagle upadam"


W tym momencie się budzę co jakiś czas mam takie sny nie wiem dlaczego nie wiem po co po prostu prześladują mnie.
Nic już nie rozumiem,odwracam się na drugą stronę by zobaczyć która godzina jest na budziku i jest dopiero 6:30 nic innego nie robię tylko idę wziąć poranną toaletę lekko się pomalować,zjeść i wyjść do pracy.

W kawiarence byłam o 7:15 czyli tak jak zawsze,przebrałam się w swój fartuch i jak to codziennie zaczęłam obsługiwać klientów którzy przychodzili do kawiarni.Pod koniec tak około 19:30 przyszło 5 chłopaków więc wzięłam notes i podeszłam do nich.

- Umm przepraszam coś podać ? - Zapytałam niepewnie i popatrzyłam na nich.
- A tak poproszę cappuccino 5 razy. - Odpowiedział chłopak w loczkach.
- Um dobrze. - Odparłam i poszłam robić te cappuccino.

Po 5 minutach postawiłam filiżanki na tackę i poszłam zanieść im do stolika.

- Dziękuje - odpowiedział Loczek z zielonymi oczami.
- To moja praca więc proszę. - Dodałam uśmiechnęłam się poszłam się pomału ogarnąć.

Wychodząc z zaplecza zauważyłam że chłopaki już się ubierają więc zabrałam filiżanki i miałam wrażenie że ktoś za mną idzie gdy odłożyłam filiżanki do zlewu odwróciłam się i za mną stał ten on ten Zielonooki.

- Przepraszam w czymś pomóc ? - Zapytałam.
- To chyba ja powinienem spytać czy w czymś nie pomóc a jestem Harry a ty. - Odpowiedział i uśmiechnął się.
- Ja Samanta dla przyjaciół Sam miło mi. - Dodałam i przegryzłam dolną wargę.
- Więc kończysz już ? - Dodał po chwili.
- W sumie to tak. - Uśmiechnęłam się i zaczęłam odkładać filiżanki.
- A zaprosisz się może na mały spacerek ? - Zapytał.

"Chwila on mnie zaprosił na spacer a jak omg co robić w sumie to i tak nic do roboty z resztą Sam tylko raz się żyje."

- No dobra i tak nie będę miała co robić więc mogę się przejść ale potem mnie odprowadzisz. - Dodałam szybko.
- No dobrze więc chodźmy. - Odpowiedziałam.
Sam  i Hazz na spacerze :)
Połaziłyśmy po mieście potem trochę się zapoznaliśmy poszliśmy do restauracji ale jedna rzecz mnie zastanawiałam dlaczego ludzie tak się Boją Hazzy ale teraz wiem już i nie zostawię tego tak o nie on jest i będzie nie bezpieczny.Ciekawa jestem jak jego inni znajomi jak miasto na nich reaguje czy tak samo czy mają do nich inne podejście teraz wszystko zależy o de mnie czy to potoczy się tak jak ja chcę czy tak jak los będzie chciał, czas wszystko pokaże.

------------------------------------------------------------------------

Jest 1 rozdział proszę o kom i teraz 5 lub 3 kom następny rozdział jeżeli komy się nie pojawią rozdziału nie będzie.

środa, 26 listopada 2014

Prolog

Czy wy też myśleliście że pech chodzi za wami krok w krok ?

To uczucie miałam codziennie w wieku 6 lat rodzice wzięli rozwód, gdy miałam 13 mama zginęła w wypadku po czym trafiłam do ojca którego wiecznie nie było w domu lub wyjeżdżał w delegacje po jakiś trzech latach i on zginął w wypadku,to był najgorszy okres w moim życiu po jakimś czasie wszystko zaczęło się układać do puki nie sięgnęłam pierwszy po żyletkę tak cięłam się to mnie w pewnym sensie wyłączało z tego świata potem stałam się psychiczna więc wysłano mnie do psychiatryka gdzie spędziłam swoje całe dzieciństwo i wyszłam z niego nie dawno z jakieś dwa dni temu teraz siedzę w swoim pokoju pijąc kakao i siedząc na oknie.

Jutro idę do pracy może jakoś zapomnę o tej sytuacji z psychiatrykiem i spróbuję zacząć wszystko od nowa mam nadzieje że mi się uda.

------------------------------------------------------------------------
Jest Prolog mam nadzieję że pojawią się komentarze będę bardzo wdzięczna więc do zobaczenia :)